OpenTennis
PolskaPolska

Jak grać przeciwko mocno uderzającym zawodnikom?

16 Jul 2016

W dzisiejszym tenisie jest coraz to mniej finezji i pięknej gry, a coraz więcej siły i chęci udowodnienia przeciwnikowi kto rządzi na korcie. Nie ma co ukrywać ten trend będzie cały czas postępował z racji tego, że młode pokolenie jest świetnie przygotowane do długich wyczerpujących wymian i często widoczny jest też brak kreatywności. W tenisie żeńskim jest to bardzo zauważalne, ze świecą szukać takich zawodniczek jak Agnieszka Radwańska, które mają doskonałe czucie i wykorzystują w inteligentny sposób całą geometrię kortu i cały wachlarz uderzeń. Dominuje trend aby uderzyć jak najmocniej i czekać na błąd rywalki, jeżeli on nie przychodzi to pełno jest niewymuszonych błędów - jest to oczywiste, bo nie da się utrzymać świetnej dyspozycji przez całe spotkanie i przy każdym rozgrywanym punkcie. W tenisie męskim "czarowali" na korcie zawodnicy tacy jak Fabrice Santoro, ale są już często na sportowej emeryturze. Starsze pokolenie zawodników pokroju Rogera Federera niedługo również odejdzie z aktywnej gry i wtedy na korcie w dużej mierze pozostaną tylko mocno uderzający zawodnicy, kiedy to każdy punkt to pokaz siły. Zastanówmy się więc jak grać przeciwko takim zawodnikom z perspektywy zawodnika mieszającego swoją grę.

Nie staraj się uderzać mocniej niż on

Nie bójmy się grać mocno, ale jeżeli to nie jest nasz naturalny styl gry i jeżeli zmieniamy taktykę tylko po to żeby pójść z takim zawodnikiem na wymianę ciosów - to jest to błąd. Często zdarza się inaczej, niż tego chcemy i tak naprawdę sami napędzamy takiego zawodnika do dobrej gry. Jeżeli zachowujemy taką samą długość piłek i nie zmieniamy tempa gry, to uderza mu się zdecydowanie łatwiej i jeszcze mocniej. Wykorzystuje po części siłę Naszego uderzenia i co więcej jest przyzwyczajony do tego w którym miejscu będzie odbijała się piłka. Takie działania ani nie pomogą nam, ani jemu. Jeżeli nie należymy do mocno uderzających zawodników, to nie idźmy w taktykę cios za cios, bo łatwo możemy się na tym "przejechać".

Trzymaj go z daleka od jego strefy komfortu

Stefa komfortu jest strefą w której dany zawodnik czuje się najlepiej. Kiedy nie ma problemu z przebiciem na drugą stronę, a ruch do piłki nie sprawia mu żadnych problemów. W tej strefie kortu czuje się swobodnie i jest w stanie dyktować warunki w meczu. Naszym zadaniem jest przecież utrudnienie mu życia i z tego też powodu, nie możemy dogrywać mu wszystkich piłek w miejsca, których się spodziewa. Jeżeli chcemy zmusić go do błędu, musimy mieszać Nasze uderzenia i grać różnorodnie. Pewne jest tylko to, że nie możemy dostosować się do jego gry. Polecam wykorzystywać slajs do zmiany tempa gry. Skracajmy te piłki, niech kozioł będzie niski. Róbmy wszystko żeby zawodnik jak najwięcej się poruszał i żeby były to różne kierunki. Wtedy łatwiej znajdziemy jego słabe strony.

Nie graj powtarzalnie z tą samą mocą

Długość piłek i ich moc ma naprawdę ogromne znaczenie w meczu z zawodnikiem, który opiera swoją grę na sile fizycznej. Skup się na tym żeby zmieniać siłę swoich uderzeń, ich długość i kierunek. Nie możemy przyzwyczajać przeciwnika do jednego schematu. Tak jak powyżej pisałem o strefie komfortu, tak i ten punkt do tego nawiązuje. Musimy zróżnicować Naszą grę, nie bójmy się zagrać krócej, nawet i skrót może być dobrym rozwiązaniem. Wykorzystajmy CAŁĄ geometrię kortu, nie grajmy tylko przez środek. Nie podejmujmy dużego ryzyka, prowokujmy go do popełniania błędów, a osiągniemy to właśnie tym, że będziemy zmieniać tempo, długość Naszych zagrać i włączymy myślenie na korcie.

Skup się na skutecznym returnie

Największym problemem z zawodnikami grającymi siłowo jest ich SERWIS. Jest to broń, która sieje spustoszenie i często nie jesteśmy w stanie na taki serwis skutecznie odpowiedzieć. Ale to już siła wyższa i jeżeli nasz przeciwnik będzie miał swój dzień, to na asy serwisowe nie ma żadnej recepty. Jeżeli jednak zdarzy się słabsza dyspozycja serwisowa i będziemy odgadywać kierunki, to możemy skupić się na odbiorze. Co czynić? Po prostu zablokuj nadgarstkiem rakietę i wykorzystaj siłę podania, nie dodawaj już nic od siebie. Jak zamach, to bardzo krótki, jednak blok często okazuje się lepszym rozwiązaniem. Nad tym elementem również musimy dużo pracować, bo odegranie piłki delikatnie na sam środek stworzy tylko rywalowi przestrzeń do grania stylem serw&wolej. Blokowanie, ale z zachowaniem odpowiedniej długości posyłanych piłek na drugą stronę - najlepiej bardzo głębokich.

Cierpliwość może być gwarancją sukcesu

Jesteś dobry w obronie, ale boisz się, że widowisko będzie nudne? To nie twój problem. Ty masz być skuteczny i wygrać mecz. Wielu zawodników w trakcie takiego meczu zamienia się w "ścianę", czyli krótko mówiąc odgrywają każde mniej precyzyjne zagranie rywala na drugą stronę. Dzięki temu możemy "wybiegać" taki mecz bez konieczności ponoszenia zbędnego ryzyka. Zawodnik po drugiej stronie siatki może zagrać atomowy forehand raz, drugi...ale za trzecim razem może wywalić daleko w aut. Statystyki nie kłamią i wiadomo, że taka ultra ofensywna gra prawdopodobnie nie będzie regularna. Mecze w których rywal trafiałby wszystko, zdarzają się bardzo rzadko. Cierpliwie podejdźmy do takiego meczu, trzymajmy piłkę w korcie jak najdłużej i zmuszajmy rywala do biegania. Im bardziej będzie zmęczony, tym większe będą nasze szanse.

Podsumowując możemy śmiało powiedzieć, że nie powinniśmy bać się pojedynków z takimi zawodnikami. Nie urodził się jeszcze taki zawodnik, co by trafiał w same linie z prędkością zagrań ponad 120km/h i nie popełniał przy tym żadnych niewymuszonych błędów. Człowiek to nie jest maszyna i musimy o tym pamiętać, to co jest atutem kogoś innego, może być równie dobrze jego najsłabszą stroną w pojedynku z nami. Wszystko rozgrywa się w naszej głowie, do tego jak podejdziemy do takiego meczu i jaką zastosujemy taktykę.

Chcesz pomóc współtworzyć blog?

Jeśli masz doświadczenie w grze lub nauczaniu tenisa? Masz pomysł na wpis, film instruktażowy związany z grą w tenisa? Przyczyń się do rozwoju naszego bloga i napisz do nas

  • Autor
  • wieloletni pasjonat tenisa/instruktor badminton

    Nie wyobrażam sobie życia bez sportu. Mając 8 lat dostałem swoją pierwszą rakiete i zakochałem się w tenisie. Od późnych lat 90-tych śledzę losy tenisistów i tenisistek na świecie, obejrzałem 10tki tysięcy spotkań i dodatkowo sam też jeszcze odbijam czasami piłkę :)